Jeśli się nie boisz... Zapraszam w środek zimnego ognia.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przedmieście Berlina - Deutsch Haus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Sro Lut 13, 2013 10:23 pm

Dom jest naprawdę duży i równie obszernym dobrze zadbanym ogrodem.
Ma
2 piętra, parter i poddasze równoznaczne ze strychem w, którym Niemcy
trzyma starocie, które nie ujrzały bowiem światła dziennego. W środku
poczynając od wejścia aż do drzwi od strychu panuje bezwzględny ład i
porządek {jednak czasami starszy nieco leniwy braciszek zdąży popsuć
harmonię tego nieskazitelnego miejsca}. Na ścianach holu i gościnnych
pokoi wiszą portrety i stare trofea germańskiej rodziny, bo przecież
jest ona bardzo duża ciężko niekiedy znaleźć wolne miejsce na świeżo
odmalowanej powierzchni. Jadalnia jest równie obszerna co salon w
usytuowanym we wnętrzu kominkiem. Garderoby i sypialnie zastawione
starymi meblami a okna w pomieszczeniem przysłonione długimi do ziemi
bordowymi zasłonami zawiniętymi nieco w krnąbrne bibeloty.

Po
ogrodzie grasują pieski więc niech się złodziejowi (lub jakiemuś Francuzowi) nie zachciewa
przypadkiem wkradać na posesję bo skończą jako ich główne danie.


---------------------------------------------------------------------------------

Był już bardzo zmęczony, w końcu cały dzień siedział nad papierami. Stosy walały się już w jego gabinecie i pokoju, nie miał na razie siły tego uporządkować wciąż myślał tylko, że musi je jak najszybciej wypełnić i oddać.
Bolała go głowa a oczy nieco poczerwieniałe nużyły się w świetle lampki. Ściągnął na chwilę okulary i przetarł wilgotną ściereczką. Rozejrzał się trochę nieprzytomnie po pokoju.
Ile godzin już minęło?
Spojrzał w okno... było już zupełnie ciemno. To chyba tylko bardziej go usypiało, odłożył na chwile długopis i wstał od biurka. Zaświecił sobie światło na korytarzu i bez energii zszedł do kuchni.
W domu było pusto i głucho, jak nikogo w nim nie było prócz niego atmosfera wydawała się przytłaczająca ale jednak nikt nie brudził a to było dla niego jedyne pocieszenie. Był na tyle zamyślony aby zapomnieć, że jednak umówił się z sąsiadem, który ofiarował mu pomoc w skończeniu tej pracy.
Przystanął koło automatu i czekał aż kawa się wreszcie zaparzy, teraz bardzo tego potrzebował.
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Sro Lut 13, 2013 11:18 pm

Stał przed dużym domem, w jego tle bardzo przyjaźnie ujadały pieski, ukazując swe uzębienie Francuzowi. Jak bardzo musiały się cieszyć na jego widok? Westchnął, widział je chyba trzeci raz w życiu, a i tak te bestie powracały w jego koszmarach. Cholerne, niemieckie psy. Przygryzł wargę i nacisnął przycisk na domofonie. Lepiej, żeby Ludwig sam osobiście mu otworzył i zamknął je gdzieś, zanim wejdzie na teren. Nadal nieufnie spoglądał na zwierzęta. Nie żeby bał się psów, jednak w owczarkach niemieckich było coś niepokojącego. Nawet nie sprawdzał czy furtka była otwarta, po prostu na niego czekał. Już wystarczająco uciekał przed tymi zwierzakami. I choć było to tylko na jawie, Francis nie odczuwał pragnienia, żeby spróbować tego na żywo, a zwłaszcza teraz. Rozejrzał się, było już ciemno i oprócz jasnego budynku nie odznaczało się prawie nic. Pytacie dlaczego Niemiec zawdzięczał tą wizytę? Otóż Bonnefoy miał pomóc mu uporządkować sprawy związane z Unią. Ludwig ostatnimi czasy chodził jak śnięty. I patrzenie na jego bladą twarz oraz sińce pod oczami w jakiś sposób sprawiało, że czuł się winny tego iż młody wykonywał większość obowiązków, kiedy on spał spokojnie. Zmęczyło go czekanie pod furtką, a Niemiec widocznie nie reagował na dzwonek. Może baterie w domofonie wysiadły? Cóż, raz kiedy ma dobre chęci nie zostają zauważone, a później Ludwig zacznie narzekać, że w ogóle mu nie pomaga. Parsknął. Szczekanie i zimno po woli zaczynało go irytować, więc postanowił do niego zadzwonić. Albo robi to specjalnie, albo zapomniał. Choć w tą drugą opcję wątpił. Nikt nie był aż tak porządny jak Ludwig. Niestety odebrała automatyczna sekretarka.
- Bonsoir mon cheri, mam nadzieję że masz jakiś ważny powód, żeby nie wpuszczać mnie do domu. Zwłaszcza kiedy mam ochotę na coś się przydać. - mruknął, zostawiają nagraną wiadomość.
Jednak światło w pewnym pokoju na górze się paliło. Jeśliby spojrzeć nie było to tak wysoko.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Sro Lut 13, 2013 11:45 pm

Gdy kawa wreszcie się zaparzyła nalał sobie odrobinę, jakieś 250 mil do filiżanki. Była dość mocna więc wolał nie przesadzać z ilością.
Usiadł przy kuchennym stoliku i zanurzył usta w gorzkim trunku. Nieco się skrzywił bo nie przepadał za kawą ale mus to mus. W końcu uparł się, że ma to skończyć. Siedział przez chwilę zupełnie otępiały i gapił się po pomieszczeniu. Piekły go oczy od tego cholernego jasnego światła.
Czego wstawił tutaj akurat tak jasną żarówkę?
Czuł się trochę jak na kacu, ale tym razem raczej robił wszystko by nie zasnąć.
Spojrzał na zegarek wiszący na ścinanie na wprost. Było tuż przed dziesiątą. O tej porze często kładł się już na kanapie przed kominkiem i czytał jakiegoś harlekina, a potem sam siebie od tak zasypiał.
Co by teraz dał żeby móc się tym zająć?
Czas leciał na jego niekorzyść dobrze o tym wiedział. To zlecenie musiał wykonać bez żadnych sprzeciwów, szkoda tylko że tak późno został o tym poinformowany. Zawsze jest coś co zakłóci jego porządek dnia.
W chwili gdy on tak siedział i przysypiał telefon w jego pokoju chyba bardzo intensywnie dzwonił, oczywiście on nawet o tym nie wiedział.
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 3:45 pm

Wsadził telefon z powrotem do kieszeni, cóż najwyżej oddzwoni, nie? Jednak to palące sie na górze światło nie dawało mu spokoju. Cóż, jak już się zaprasza Francuza do siebie do domu, lepiej go wpuścić. Obok znajdowało się dość wysokie drzewo, a jedna z gałęzi stykała się niemal z oknem. I takim oto sposobem nie musiałby spotykać się z psami. Wdrapał się na pierwszą gałąź w sumie nie było aż tak wysoko jak to sobie wyobrażał, wspiął się jeszcze wyżej. Skakanie po drzewie było nieodpowiednie dla takiej osoby jak on. Francuski szyk i elegancja przemykająca z gałęzi na gałąź. Martwił się nieco o buty, co prawda nie były nowe, ale w bardzo dobrym stanie i szkoda byłoby obdrapać albo je porysować. Wspiął się jeszcze jeden poziom wyżej. Miał idealny wgląd na pokój, o dziwo był pusty. Czyżby Ludwig wyszedł i zapomniał je zgasić? Przesunął się jeszcze trochę po gałęzi w stronę szyby. Światło paliło się w pomieszczeniu mającym przypominać gabinet, wystrój podobny był do tego w jakim Niemiec urzędował na co dzień. Na biurku aż roiło się od papierów. A więc Beilschmidt musiał wziąć się już za robotę. Poczekał chwilę, jednak ten długo nie wracał, postanowił więc zejść. Gdy rozglądał się za gałęzią, o którą mógłby się podeprzeć zauważył, że w jeszcze jednym pomieszczeniu po prawej stronie domu pali się światło. To prawdopodobnie tam musiał znajdować się jego sąsiad. Postanowił zejść, jednak to, że psy ujadały a nawet skakały do jego gałęzi było niepokojące. Znacie to uczucie gdy wydaje wam się, że to coś już się kiedyś zdarzyło? Tak, Francis także przed chwilą doznał deja vu. Zbladł przypominając sobie ostatnią scenę koszmaru. Powoli żeby przypadkiem nie spaść do tych bestii zaczął wycofywać się na dalszą gałąź.
- Cholerny Niemiec i jego cholerne niemieckie psy! - mruknął głośno sam do siebie. Przez nieuwagę postawił stopę nie tam gdzie potrzeba, a zdradzieckie zwierze wykorzystało moment i szarpnęło za nogawkę spodni. Blady jak ściana zaczął mocować się z zawziętym psem czego skutkiem było rozdarcie prawej nogawki spodni.
Zszedł z drzewa i starając się uspokoić oddech oparł o drzewo, przysięgając Ludwigowi sowitą zemstę. Odetchnął i ruszył na drugą stronę domu. Przez zasłonki Francis mógł ujrzeć siedzącego do niego tyłem Niemca. Nieco poddenerwowany i wciąż lekko zszowany poprzednią sytuacją chwycił za leżący obok kamyk i rzucił w okno. Może tak uda mu się zwrócić na siebie jego uwagę.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 4:19 pm

Kończył pić wreszcie tą gorzką i bardzo niesmaczną kawę gdy jego uwagę zwróciło niezwykle dziwne ujadanie jego kochanych piesków. One zawsze były spokojne i o tej godzinie już potulne, o ile ktoś naumyślnie nie przekroczył jego posesji. Natychmiast się otrząsnął i postanowił to sprawdzić, jego niedobitne zdenerwowanie tą sytuacją i obawy potwierdziło, że ktoś z zewnątrz uderzył czymś w kuchenną szybę.
Ktoś się do niego dobijał!
Zerwał się nagle z siedzenia i nie czekając pobiegł do składzika i wyjął stamtąd strzelbę. Broń dobra i celna, może niezbyt skuteczna ale wystarczająca by sobie poradzić z napastnikiem w takiej sytuacji.
Przyspieszonym krokiem wrócił znowu do kuchni, uniósł broń i zbliżył się do szyby. Odemknął okno i wystawił celownik na zewnątrz ale nic nie zobaczył, to by mu nic nie dało.
Było ciemno, nawet bardzo, przez to światło widział swoje odbicie wyraźniej niż jakąkolwiek osobą znajdującą się teraz na zewnątrz...
Zmrużył powieki i zmęczone odpisania oczy wydobyły z siebie bardzo niewielką i krótkotrwałą falę koncentracji na celowniku. Niestety w takiej koligacji trafienie do celu było prawie niemożliwe no więc niezwykle odważnie postanowił zejść na zewnątrz i poradzić sobie z przeciwnikiem.
Nadal trzymając przy sobie broń, w kapciach bez kurtki, w samej koszuli wyszedł na zewnątrz, psy nadal mocno ujadały.
Rozejrzał się i spostrzegł niewyraźny zarys postaci młodego mężczyzny. Wycelował w niego lufę krzyknął niepohamowanie:
-DU! -zrobił kilka kroków wciąż w niego celując żeby się nie wywinął i jego pola rażenia. Przez pewną chwilę adrenalina była bardzo mocna jednak gdy się zbliżył na odległość około cala zdębiał bo osobą do, której tak namiętnie celował był Francuz.
-Guten ....Abend -odparł na wydechu bardzo powoli o otępiale opuszczając broń. Zamilknął na chwilę bo nie wiedział co powiedzieć.


Ostatnio zmieniony przez II Rzesza Niemiecka dnia Czw Lut 14, 2013 6:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 5:04 pm

Zauważył, że po rzuceniu kamienia w okno, Niemiec się poruszył i zaniepokojony spojrzał na nie. Ale jak Francuz podejrzewał, było za ciemno, żeby mógł go zauważyć. Westchnął i co teraz z jego spodniami? Zerknął na obdartą nogawkę. Pokazywać się tak w gościach? Przecież to wstyd. Do domu daleko, w dodatku zimno, a jego poziom chęci niesienia pomocy temu niewdzięcznikowi spadał coraz to bardziej. Gdy zerknął ponownie na okno Niemca nie było. No świetnie, ostatnia deska ratunku poszła niczym niegodziwa ladacznica kochać się w krzaki. Delikatnie mówiąc. Po chwili zauważył, że Niemiec wraca do kuchni, co najdziwniejsze z bronią. Francis poszarzał jeszcze bardziej. W co on się do jasnej cholery bawił? Gdy Niemiec przystawił lufę do okna, tego dla Bonnefoya było za dużo. Postanowił ruszyć w drugą stronę, by przypadkiem nie dostać. Zawrócił w stronę furtki, może teraz usłyszy dzwonek domofonu. I wtedy usłyszał głos. Rozzłoszczony Ludwig właśnie zbliżał się w jego stronę ze strzelbą, która za cel obrała sobie właśnie Francuza.
- Moi? - spytał niepewnie, a w jego tonie można było wyczuć drżenie. Jeszcze tego brakowało. Najpierw wściekłe psy, teraz ich wściekły właściciel. W miarę jak Beilschmidt się do niego zbliżał, spojrzenie Niemca stawało się coraz bardziej łagodniejsze i zdezorientowane.
- Bonsoir - odpowiedział na to jakże miłe przywitanie. Jednak po chwili uczucie zagrożenia i przestrachu zaczynało ustępować złości. Tego było już za wiele na jego zszargane nerwy.
- Merde! To ja przychodzę do Ciebie, z własnej woli, w dobrym nastroju, aby Ci pomóc, a ty tak mnie traktujesz? Ile ja wymarzłem, ile wycierpiałem! Chcę zwrot pieniędzy z spodnie ty cholerny idioto - zaczął rozeźlony krzyczeć na sąsiada.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 5:27 pm

Jego sytuacja się pogmatwała bardziej niż mu by się mogło wydawać. Nie raz, że zapomniał ze sam prosił o pomoc Francuza w wypełnianiu zaległości to jeszcze wyskoczył na niego z bronią w ręku.
Słuchał go teraz jak pokarany i zastanawiał jak mu tą niepożądaną sytuację wytłumaczyć, w końcu absolutnie nie zrobił tego specjalnie. Czuł się głupio i mógłby przysiądź, że chyba jego bezmyślność dziś przerosła jego standardy. Spoglądał na niego choć nie wiele widział, na pewno jednak to, że Francuz jest mocno poirytowany i wątpił, że mu odpuści komentowanie tej nieprzychylnej sytuacji. Minęła dobra chwila i jeżeli w normalnie by się zdenerwował tym co powiedział teraz tylko przewracał oczyma i marszczył brwi. Tym razem jednak zaczął sobie zdawać z tego jak wpływa na niego przepracowanie, chyba za długo dziś siedział przy biurku. Chyba zupełnie trzeźwy nie rzuciłby się od razu na kogoś z bronią.
-Ja, ja... -kiwał tylko głową żeby mieć spokój, to za dużo dla niego dziś:
-Naprawę bardzo Cię za wszystko przepraszam..-rzekł zrezygnowany i schował broń pod ramię:
-Może tak wejdziesz i wszystko na spokojnie ci wytłumaczę? -spytał i otworzył furtkę by sąsiad wszedł do na posesję.
Zrobiło mu się już trochę zimno a ta ciemność go usypiała a dopiero co napił się bardzo mocnej kawy.
Zrobił kilka kroków przed siebie. Jego ukochane pieski nadal się kręciły dookoła nadal nie omieszkając warczeć na Francisa, jednak jego obecność bardzo je uspokoiła. Przystanął na chwilę i pogłaskał każdego z nich po łebku, przecież takie były rozkoszne te dobermany...
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 6:36 pm

Zauważył, że Ludwig jakoś nie bardzo bierze te słowa do siebie. Po prostu przytakuje i stara się go ułagodzić tylko dla własnego spokoju Jego irytacja narastała w każdej chwili przypuszczalnie Niemiec zrobiłby teraz dużo, aby jakoś sąsiada uspokoić i on zamierzał z tego skorzystać.
- Ciekawe jak bardzo byłoby Ci przykro gdybyś jednak trafił. - rzucił kąśliwie. Wcale nie nie zamierzał tak po prostu dać się uspokoić, choć napięcie po woli już z niego schodziło. Niechętnie wszedł na posesję zwłaszcza, że psy spoglądały na niego tak bardzo oskarżycielsko.
- Nie mógłbyś ich gdzieś zamykać? - burknął po woli i bez gwałtownych ruchów idąc w stronę drzwi.
Spojrzał na Niemca nie bardzo zadowolony. A widząc niespokojny ruch zwierząt, przyśpieszył kroku i zadowolony stał już przed drzwiami, nacisnął na klamkę, jednak ta ani drgnęła. Ta sytuacja coraz mniej zaczynała mu się podobać.
- Allemagne, nawet teraz musiałeś zamknąć te cholerne drzwi? - zerknął na niego poddenerwowany jeszcze bardziej. Pociągnął za klamkę mocniej, ukazując Niemcowi, że drzwi ani drgną. No proszę, początek jak w jakimś kiepskim amerykańskim horrorze. Zerknął na nogawkę spodni.
- Obiecuję, że jak te rozwścieczone bestie zrobią mi coś jeszcze, wszystkie rzeczy związane z Unią będę załatwiać w najmniejszym stopniu, żeby się nie nadwyrężać i już więcej Ci nie pomogę... I naślę na Ciebie Gilberta. - dodał po chwili namysłu. A i pewne sam nie omieszkałby się wtedy wpaść i nieco upiększyć niemiecki dom. Westchnął, bo Ludwig i taka rzecz jak klucz nie powinny być użyte w tym samym czasie. Aż za dobrze pamiętał ostatnią ,,zabawę'' z kluczem. Spojrzał na niego, wcześniej tego nie zauważył, ale jego sąsiad był bardzo lekko ubrany.
- Fajne kapcie. - mruknął złośliwie się uśmiechając.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 7:00 pm

Jego słowa wydawały mu się dobitnie naciągające temat. Po co miałby się zastanawiać bo by zrobił jak w niego na szczęście nie strzelił? To nonsens, powinien się teraz skoncentrować znowu na pracy, choć bardzo nie miał siły tego zrobić.
-Psy to zwierzęta, które potrzebują się wybiegać. Nie mogę ich krzywdzić i zamykać na łańcuchu..-odparł nieco urażony:
-Jeszcze nigdy nie zaatakowały kogoś niesłusznie..-dodał bardzo pewny siebie, bo w końcu dobitnie bardzo kochał swoje zwierzęta i o nie dbał.
Bardzo dużo się nimi opiekował, mył, chodził na spacery a nawet czasem zdarzyło mu się na wystawy. Był z nich bardzo dumny, sam ich tresował a podejście niewątpliwie miał. Mógłby je bardziej zachwalać niekiedy niż swoich braci...
Cały czas zastanawiał się jednak dlaczego jego sąsiada tak nie lubiły, ale był pewny że nic nie dzieje się bez przyczyny. Może wyczuwały, że się ich bał albo jest coś o czym jeszcze nie wie.
Ale mniejsza, jak już uspokoił psiaki poszedł za Francisem w kierunku drzwi. Zdziwił się tylko gdy usłyszał, że są zamknięte. Nawet mu na myśl, że Francuz jest po prostu za słaby by je otworzyć ale z przekory sam silno pociągnął za klamkę. Faktycznie były zamknięte....
Najgorzej, że on ich nie zamykał...
Pociągnął raz i następny, wyglądało to jak jakby automatyczny zamek się zatrzasnął gdy on wybiegł na dwór. Poczuł lekkie zdenerwowanie, znowu zrobił coś bezmyślnego. To go zaczęło naprawdę przerażać.
Chcąc się poczuć pewnie wsadził ręce do kieszeni i zaczął szukać kluczy... jak się okazało nie znalazł bo pewnie zatrzasnął je od środka.
Dopadło go zdenerwowanie i przez chwile w myślach zaczął panikować. Naprawdę nie dostaną się teraz do domu. Nie było teraz nic bardziej poniżającego:
-Nie zamykałem ich...-rzekł zrezygnowany:
-Automatyczny zamek musiał się zatrzasnąć... -spojrzał po nim zmieszany:
-Ale jest chyba coś o czym wcześniej zapomniałem...-przeszedł kilka kroków w bok domu. Kuchenne okno nadal było uchylone, na szczęście jednak może nie wszystko stracone.
-Nasyłać na mnie własnego brata? Nie bądź śmieszny...-syknął na koniec i zignorował jego docinkę o kapciach.
-Poczekaj no...-rzekł do niego i oparł dłonie na parapecie i rozwarł mocniej okiennice:
-Wejdę do środka i Ci otworzę...
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 7:37 pm

- Wiedziałeś, że do Ciebie przyjdę, mogłeś je zamknąć chociaż na chwilę, nic by się im nie stało jakby posiedziały chwilę w kojcu. - burknął niezadowolony. Nie to, że nie lubił psów. Po prostu niemieckie dobermany to dla niego za dużo. W dodatku ta rasa była jedną z najniebezpieczniejszych, a Francuz wolał nie mieć z takimi do czynienia. Zwłaszcza znając Ludwiga i jego niezrównoważony charakter, mógł spodziewać się, że dość dobre wyszkolił pieski. Słysząc o łagodności zwierząt, aż nie mógł powstrzymać cichego parsknięcia i specjalnie wystawił mu nogę, by dokładniej przyjrzał się tej ,,łagodności'' której miał okazję doświadczyć.
- Bardzo grzeczne, bardzo łagodne, bardzo. - mruknął sam do siebie patrząc na złośliwie uśmiechające się zwierzę. Zauważył, że ten podchodzi do klamki i mocno ciągnie, jakby mu nie wierzył.
To też było irytujące. I Francuz nawet zaczynał się zastanawiać czy czasem nie odpłacić Ludwigowi podobnie gdy ten przyjedzie do Paryża. Może nie miał trzech morderczych bestii w ogrodzie, ale sąsiadka mieszkająca obok zdecydowanie wygrywała to starcie. Westchnął po czym z niemałym lękiem zerknął na odchodzącego Niemca.
- A ty gdzie? Masz zamiar mnie z nimi zostawić? Mon Dieu, zamknij je chociaż w kojcu czy gdzieś zanim coś na prawdę mi zrobią. - przygryzł wargę zaniepokojony takim obrotem sytuacji.
Samo czekanie nie było takie złe, ale trzy pary oczu wpatrujące się w niego i gotowe w każdej chwili dokończyć swe dzieło.
- Albo zawołaj je chociaż tam do siebie, żebym nie musiał na nie patrzeć. - wzdrygnął się. Koty były o wiele milsze i bardziej ułożone.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 7:50 pm

Nie słuchał już go za bardzo tylko wdrapał się na parapet, w kapciach było mu wyjątkowo niewygodnie.
Już bardzo, bardzo dawno nie wychodził prze okno albo się tam w ten właśnie sposób gramolił. W końcu żaden przyzwoity człowiek tego nie robił ale w tych sytuacjach ta umiejętność była by bardzo przydatna. Ale no cóż jak trzeba to trzeba. Poza tym nie chciał już słuchać jak złe są jego psy, to go zaczęło dość mocno drażnić.
No jak on może?! To było nie pojęte, psy spełniały swoją rolę pilnując domu, on zupełnie nie rozumiał tej koncepcji. Wychodziło na to nie w jego mniemaniu psy powinny być jak pluszowe zabawki. Prychnął pod nosem bo on nie do końca tak wyobrażał sobie te temperamentne zwierzęta.
Gdy już przeskoczył na drugą stronę okna i znowu znalazł się w kuchni wychylił się na chwilę i postanowił dać mu znać, że zaraz owe zatrzaśnięte przez niego nieomylnie drzwi otworzy.
-Poczekaj minutę, zaraz otworzę drzwi. Nie było sensu ich zamykać skoro i tak zaraz znajdziesz się w środku. Podejdź już do wejścia...-powiedział ze zniechęceniem i zniknął mu z oczu.
Nie do końca pośpiesznie znowu pokierował się do drzwi. Przekręcił kluczyk i natychmiast je odblokował. Otworzył je by ten mógł wreszcie wejść do przedpokoiku. Naprawdę nie było już pewny ile to wszystko zajęło im czasu a papiery na jego biurku czekały i krzykiem wołały po pomstę dla zarwanej nocy.
Mogło go jeszcze coś dziś gorszego spotkać?
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 8:41 pm

Chcąc czy nie chcąc Francis musiał przyznać się przed sobą, że tak duże psy przerażały go w pewnym sensie. Mniejsze psy, takie jak pudle, spaniele bądź sznaucery. Takie domowe i niegroźne psiaki.
Starał się w spokoju czekać na Niemca aż otworzy mu drzwi na werandzie i nie zwracać uwagi na i dziwo spokoje psy. Myślał, że będą o wiele bardziej aktywne gdy ich właściciel zniknie. Ciekawe ile już czasu stracili przez te podchody. W końcu przyszedł tu by mu pomóc z papierami, a nie marznąć Bóg wie ile na tym zimnie. Merde, mógłby się pośpieszyć. - pomyślał zziębnięty, opatulając się jeszcze szczelniej płaszczem. Po chwili Niemiec jakby wyczuwając jego myśli otworzył drzwi. Wszedł do mieszkania i automatycznie zaczął się po nim rozglądać. Nie wyglądało najgorzej, najbardziej wyczuwalna była ta niemiecka surowość. W holu wisiały dość ładnie wykonane portrety. Zsunął z ramion płaszcz przyglądając się jednemu z nich. Znał się na sztuce, a i w tym portrecie można było dostrzec coś co przyciągało wzrok.
- Kto to? - spytał sąsiada wskazując wzrokiem na obraz. Co prawda bywał u niego dość często, by załatwić sprawy unijne, jednak jak dotąd nie przykładał aż takiej wagi do wystroju mieszkania.
Co tu dużo mówić, najczęściej jak do niego przychodził, bywał tylko na chwilę. Odłożył płaszcz na wieszak i z powrotem wrócił do zerkania na portret. Było w nim coś urzekającego. Po chwili się otrząsnął, nie po to tu przyszedł.
- Mógłbyś zrobić mi herbaty? Albo coś co pobudzi i rozgrzeje mnie dostatecznie. - zerknął a swoje buty. Wyglądały tragicznie, a tak się cieszył, że jest to najstarsze jego obuwie.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 9:09 pm

Czekał na Francuza jak lokaj przy drzwiach. Gdy ten się pojawił zamknął za nim drzwi frontowe na klucz. Poczekał chwile aż wreszcie zdejmie z siebie kurtkę i zaprowadził go na korytarz. Był już taki zmęczony a tu jak na złość jeszcze tyle pracy przed nimi. Musiał się tylko dostatecznie szybko ogarnąć i zapomnieć o tej głupiej sytuacji.
-Friedrich II von Hohenzollern -rzucił tylko nie tracąc czasu.
W końcu teraz nie pora na oglądanie jego galerii choć zawsze chętnie innych po niej oprowadzał. Ale było jednak teraz zbyt wiele rzeczy, które mu te przyjemność odebrały. Teraz mu się wydawało jakby cały ten czas się dziwnie dłużył, spojrzał na zegarek by się zorientować, która już godzina. Było już przed północą. Jak on do cholery mógł do tego dopuścić?!
Podrapał się po głowie tylko i zaprowadził go do kuchni bo w końcu był jego gościem a gościom się nie odmawia. Naprawdę przydało by mu się zrehabilitować ale stanowczo nie miał na to czasu ale jak dobrze i dogodnie dać mu do zrozumienia, że naprawdę muszą się pośpieszyć. To było dla niego trochę zbyt skomplikowane.
-Usiądź bitte na chwilę, ja zaparzę herbaty...-rzekł do niego i wskazał niewielki kuchenny stolik na którym stała jeszcze jego malutka filiżanka do kawy, którą w końcu do końca nie wypił. Sam zaś nalał trochę wody do czajnika i wyciągnął szklanki z kuchennej szafki. Oparł się nieco znużony o blat i czekał aż woda się zagotuje.
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 9:49 pm

Fritz, co też się stało, że Francuz go nie poznał? Ale mniejsza o to. Ruszył za Ludwigiem do kuchni i posłusznie usiadł na krześle. Kuchnia też nie wyglądała źle. Choć wydawało mu się, że Niemiec zmienił w niej coś od jego ostatniej wizyty. Wyciągnął telefon i spojrzał na godzinę świetnie, gdy wysiadał z samochodu była dziewiąta, a teraz ledwie kilka minut przed północą. Patrząc na godzinę uderzyła go jeszcze jedna rzecz. Mianowicie data, czternasty lutego. Jakim cudem nie miał nic zaplanowane na ten dzień tylko nudne przeglądanie papierów? Jakim cudem, on..? Kraj miłości zapomniał o takim dniu? Cóż teraz było już za późno, żeby zaplanować cokolwiek, albo zrezygnować z wieczoru i prawdopodobnie pracowitej nocy u Ludwiga. Westchnął po czym zerknął na zniecierpliwionego czekaniem na wodę Niemca.
- Mówiłem Ci już, że masz bardzo seksowne kapcie? - uśmiechnął się szerzej. W taki dzień dobrze by było gdyby również i on miał z tego jakąś zabawę.
- Masz może w domu wino, szampana bądź coś mocniejszego co nas obydwóch postawi na nogi i zachęci do dalszej pracy? - zauważył, że Beilschmidt, ledwo trzyma się na nogach i podejrzewał, że ten dość wcześnie zaśnie podczas wypełniania papierów. A Francis nie obiecywał, że zrobi wszystko za niego. Choć gdy tak na niego patrzył było mu go nawet żal.
- Allemagne, wiesz jaki dzisiaj dzień? Dzień miłości i to bynajmniej nie do pracy biurowej. Dlaczego nie korzystasz z zestawu od braciszka i nie cieszysz się miłością fizyczną? - spytał ciekawy reakcji i odpowiedzi. Choć przypuszczał, że chłopak prędzej się speszy niż odpowie.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 10:24 pm

Zalał herbatę wrzątkiem i bardzo dokładnie przeniósł ją Francuzowi do stolika.
Nie zrozumiał zupełnie czego się znowu czepia jego kapci. Nie widział w nich nic seksownego a nawet się skrzywił z niemiłosierną niechęcią, bo w końcu rozbawiony Francis nie znaczy dla niego koniecznie dobrze. Choć gdy był zirytowany wkurzał go proporcjonalnie tak samo. Westchnął tylko i przysiadł się na chwilę bo nie będzie stać nad nim jak kołek, nawet teraz gdy się spieszył.
-Wino? Szampan? Mam, mimo wszystko to w pracy nie pomoże...-skrzywił się bardziej wyczuwając podstęp:
-Nie mam zamiaru uspać się jeszcze bardziej wiec na razie zapomnij o tym.
Nie miał zamiaru tak łatwo pozwolić, by cały jego plan skończenia tej sterty papierów tej nocy poszedł na marne, jednak wciąż się tak zastanawiał czego akurat jego poprosił o pomoc w tej sprawie. Jedyne wytłumaczenie jakie znalazł to było tylko to, że razem zajmują się unijnymi sprawami jednak wcale nie uważał sąsiada za specjalnie zawziętą ( przynajmniej nie w tym co trzeba ) i pracowitą osobę.
-I co w związku z tym? -spojrzał niepocieszony i zdecydowanie mu się nie podobało, że znowu słyszy jakieś głupoty zamiast pytań o to co im jeszcze zostało do zrobienia. Podniósł ostrożnie szklankę i napił się jednak napój był gorący i poparzył sobie język. Nagle jednak lekko się zszokował gdy ten mu palną jakimś wyjątkowo nieodpowiednim tematem na teraz. Trochę jakby się obudził i poczerwieniał na twarzy, spuścił wzrok i mruknął tylko pod nosem:
-M-możemy porozmawiać o tym kiedy indziej...? Mam teraz ważną pracę do zrobienia.
Zmieszał się i nagle jakby sam on przestał myśleć, że się dezorganizuje. Usilnie zaczął kończyć tą herbatę.
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Czw Lut 14, 2013 11:52 pm

Skinął głową w podziękowaniu za herbatę, zielona. Dobry trunek pomagająca się orzeźwić i rozbudzić.
Kapcie były tym do czego Francuz doczepić się mógł najbardziej, oprócz tego, że Ludwig nie jest jednak aż tak obowiązkowy na jakiego się kreuje. I Niemiec powinien wiedzieć, że Francuz mimo argumentów, iż ten był zmęczony nie zapomni mu tego tak szybko.
- Ależ oczywiście, że pomoże. Może nie na tyle żeby się upić, ale chociaż po kieliszku bądź lampce żeby się rozbudzić. Bo co zrobi to lepiej niż alkohol? - uśmiechnął się i upił łyk herbaty. Aromatyczna i smaczna. Co prawda nie równała się z kawą, ale Francis dziś był gotów zrezygnować z kofeiny.
Ludwig nie poinformował go czym dokładnie będą się dzisiaj zajmować. Ostatnio przeglądali jakieś papiery związane z nieruchomościami, w czym Niemiec okazał się pomylić kilka razy, co Bonnefoy nie śmiał mu wypomnieć z niemałą satysfakcja.
- Mon Dieu, jesteś młody, zaszalej, zabaw się... Czy na prawdę ja muszę się za Ciebie zabrać byś wreszcie zaczął żyć jak człowiek, a nie maszyna? - z satysfakcją przyglądał się wywołanym przez siebie rumieńcom, to było tak cholernie łatwe.
- Kiedy indziej? Przecież to dzisiaj jest ten najważniejszy dzień w roku. Ale skoro masz pracę i skoro zapomniałeś o moim przyjeździe, czyżbyś wolał ją zrobić sam? Bez pomocy braciszka~? - spytał uśmiechając się złośliwie. Upił kolejnego łyka herbaty, rozkoszując się jej aromatem.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Pią Lut 15, 2013 12:18 am

Po kilkunastu minutach odłożył pustą szklankę na stolik i postanowił w końcu skończyć tą bezsensowną dyskusję.
Alkohol.... co on sobie do cholery myśli?!
Nie po to harował cały dzień by teraz pić i obijać się z nim w najlepsze. Naprawdę zależało mu na skończeniu tej pracy.
Czy on był na tyle złośliwy by teraz mu w tym przeszkadzać czy zupełnie zapomniał po co tu przyszedł?! I jedno i drugie było bardzo prawdopodobne w jego przypadku. Nie wiedział jednak co bardziej.
Francuz bardzo źle myślał, tym bardziej jak wydawało mu się, że na zawołanie przyniesie mu alkohol i się z nim napije. Nie wiedział jak bardzo się myli:
-Pij jak chcesz ale na mnie nie licz, jestem na tyle zmęczony, że alkohol może jedynie pogorszyć sprawę...-powiedział ze zdecydowaniem i także nie zamierzał nic innego zaznaczać na temat tego, że raczej nie powinien ruszać trunków gdy przebywa z taką osobą jak Francis.
-Zabrać..? Nein, po prostu ostatnio mam dużo pracy. Nie zaniedbuje się jednak muszę zrobić to co powinno być dla mnie priorytetem, no wiesz w tym układzie nie ma lekko. Ale gdy tylko unia stanie na nogi pozwolę sobie na więcej...-przyznał nieco zakłopotany.
Mimo wszystko wolałby uniknąć rozmowy na ten zawiły dla niego temat. Jak na złość chyba stał się ofiarą własnych wyobrażeń. Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, że potrafi być w tym sensie tak mało odważny. Wstydził się nawet gdy ktoś rzucił takim hasłem dla rozrywki, tym bardziej Francuski humor doprowadzał go niekiedy do rozstroju umysłowego.
-Nie powiedziałeś czasem przed swoją wizytą, że pomożesz mi w tej pracy? -zapytał patrząc na siego uważnie bo znowu coś zaczął kręcić.
-Ile razy mam mówić, mam mało czasu. To co że dziś akurat TEN dzień, nikt inny na to nawet nie popatrzy..
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Pią Lut 15, 2013 12:45 am

Zaczął przyglądać się przezroczystej szklance i zawartemu w niej trunkowi. Przypomniał sobie o przykładzie punktów widzenia pesymisty, optymisty i realisty. On w tej chwili widział szklankę do połowy pustą, a przecież pesymistą nie był. Był raczej optymistyczną, a momentami przechodził nawet na realizm.
Więc w jakiej części odnosiło się to do niego? Skoro nie był wzorowym przykładem?
- Pogorszyć? Ach, no tak zapomniałem. - mruknął przypominając sobie wspólne picie. Ludwig zasypiał tak szybko po alkoholu, co było dość zabawne jakby nie patrzeć.
- Masz bardzo nieciekawie z tak słabą głową, cher. - uśmiechnął się rozbawiony. Tak właściwie nie spodziewał się, że wszystko przebiegnie aż tak spokojnie. Choć Niemiec wydawał się wytrącony lekko z równowagi.
- Cher, pracujesz dość ciężko, nie sądzisz? A Unia zawsze była i będzie obowiązkiem, a wypełnianie wszystkiego na czas zajmuje tak cholernie dużo czasu, który można zużyć na przyjemniejsze rzeczy. - odpowiedział po czym dopił herbatę do końca. Teraz patrząc realistycznie szklanka była brudna i należałoby ją po prostu umyć.
- Nie ustaliłeś czasem godziny naszego spotkania i nie upewniałeś się przedtem kilka razy? - również się odciął ze złośliwym uśmiechem. Mimo iż materialnie dość dzisiaj ucierpiał za dobrze się czuł w tej chwili.
- W święta mamy wolne, w dodatku każdy z nas ma kilka dni które może wykorzystać tylko dla siebie. - wzruszył ramionami i podniósł się z krzesła. Odstawił szklankę do zlewu i spojrzał na Ludwiga.
- Pokaż mi te straszne papiery, które dzisiejszego dnia urzekły twe serce. - parsknął rozbawiony.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Pią Lut 15, 2013 1:03 am

Ta rozmowa zdecydowanie bardzo zaczęła go drażnić.
Teraz to już nie próbował być miły jak na początku, a raczej starał się jak najszybciej to zakończyć. Wyglądał na zdenerwowanego i tak się czuł tym bardziej jak nie udało mu się osiągnąć zamierzonego celu. Bardzo poirytował go fakt, że sobie szybko jego słowa na swoją korzyść przeinaczył.
Już chyba zapomniał, że już nie raz zdarzało mu się z nim się napić. Mimo wszystko jakoś szczególnie nie przykładał do tego wagi. I wcale nie miał słabej głowy, przynajmniej był zdecydowany tak nie twierdzić aczkolwiek się bał, że alkohol na tyle osłabi i uspokoi jego organizm, że nie będzie w stanie już nawet kiwnąć palcem.
-Nein, to nie tak... za szybko piję...-mruknął z niezadowoleniem:
-Poza tym jak już mówiłem potrzebuję być trzeźwy, bo do pracy nie idzie się po pijaku... nie rozumiem jak ty sobie to wszystko wyobrażasz? -zirytował się nieco. Jednak dopiero zaczął sobie teraz wypominać, że jednak go zaprosił.
Cholera, która mogła być już godzina? Nie,nie zaśnie już tej nocy, nie zdrzemnie się nawet kwadransu.
Spotkanie spotkaniem, wszystko miał zapisane na pewno nie umawiał by się na nic innego gdyby wiedział że potem przyjdzie mu tak harować:
-A co to ma w ogóle do rzeczy? A raczej teraz? -spytał dla pewności.
Patrzył na niego z ukosa i dalej mentalnie był wkurzony, ale zmęczenie robiło swoje:
-Teraz jest rzecz, której najbardziej bym pragnął, po prostu iść do łóżka... -rzucił z jeszcze większym zrezygnowaniem w głosie. Sam wstał wreszcie od stolika.
-To NIE jest żadne święto...-wzruszył ramionami i pokierował się na korytarz, następnie przeszedł przez schody a potem na pierwsze piętro:
-Chodź za mną...
Zaprowadził go do swojego niedużego, nawet przytulnego gabinetu.
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Pią Lut 15, 2013 6:56 pm

Zawsze nawet podczas sprzeczek czy dogryzania sobie na wzajem czuł się luźnie w jego towarzystwie. A wino znowuż nie miało aż tak wysokiego procentu, a sprawiłoby że Francuz rozluźniłby się jeszcze bardziej. Niekoniecznie chodziło mu o to, żeby się upić czy spić do nieprzytomności, non. Po prostu miał wrażenie, że na trzeźwo zrobi jeszcze mniej niż zamierzał.
- Za szybko? Bien, przecież mogę Cię pilnować. - wraz z tym zdaniem naszła go ochota by roztrzepać mu te ulizane żelem blond włosy. Znów poczuł się jak starszy braciszek opiekujący młodszym rodzeństwem. To było takie urocze i nieco zapomniane uczucie. Uśmiechnął się rozczulony.
- Mon Dieu, czy ty w ogóle słuchasz co do Ciebie mówię? - jednak to uczucie zniknęło tak szybko jak Niemiec zdążył zacząć kolejne zdanie.
- Nie chodzi mi o spicie się, po prostu o jedna lub dwie lampki, nic więcej, cher. - mruknął podirytowany i może też trochę zrezygnowany? Cokolwiek powiedział i tak odebrane było przez Ludwiga nie tak jak być powinno. I weź tu się człowieku dogadaj ze zmęczonym Niemcem.
- Cóż do ogólnej sprawy ma się to daleko, jednak zaczęliśmy niebywale fascynujący temat o twoim życiu, który ja po prostu ciągnę byś uświadomił sobie jak dużo tracisz. - na koniec swojego wywodu machnął ręką zamykając temat i mrucząc coś pod nosem ruszył do jego gabinetu. Przystanął jednak słysząc zdanie Beilschmidta na temat walentynek. Odwrócił się do niego i dźgnął w pierś.
- To jest święto, cholerne święto, którego takie osoby jak ty nie umieją docenić. - mruknął jeszcze bardziej zirytowany.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Pią Lut 15, 2013 7:27 pm

Słuchał go jeszcze mimochodem bo chyba nie pozwoli mu teraz paplać. A jak Francuz coś zacznie to nie umie w porę skończyć.
Czego jemu się wiecznie wydaje, że te jego zagrywki są zabawne albo śmieszne? Skoro w nim często budzą odczucie wręcz odpychające. Chyba to, że normalnie mówią innymi językami nie była jedną podstawową rzeczą jaka ich dzieliła. Byli naprawdę tak bardzo inno kierunkowi. Jak dla niego zrozumienie romantycznej i wiecznie sentymentalnej duszy Francisa było z przyczyn naturalnych wręcz niemożliwe do wykonania. Dlatego przeklinał pod nosem jego zafajdane poczucie humoru gdy on się tak bardzo denerwował:
-Powiedziałem ... nein. Napiję się z Tobą kiedy indziej..-obiecał mu dla świętego spokoju.
Może się wreszcie odczepi...?
Chciał już osiąść ale ten go zatrzymał. Miał dziwne zachowanie a on wiecznie nie wiedział co to ma znaczyć. Gapił się na niego trochę otępiale ale i zawzięcie jak przedtem:
-I co niby masz zamiar zrobić w związku z tym? -spytał z niezadowoleniem.
Już go nic bardziej nie uchodziło, wmaszerował do swojego gabinetu zdeterminowany bardziej niż zwykle. Spojrzał na biurko - naprawdę tyle go jeszcze czekało roboty tej nocy.
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Pią Lut 15, 2013 7:52 pm

On był takim cholernym ignorantem, jak można było nie doceniać takiego dnia? Przecież to był jedyny, JEDYNY dzień w którym można było bezkarnie i bez żadnych nieporozumień dzielić się miłością z innymi, w dodatku nawet publiczne okazywanie uczuć było wtedy bardziej tolerowane. Jak on mógł nie rozumieć powagi takiego święta? Choć Francuz miał pewne przypuszczenia. Sam Niemiec zapewne nigdy jakoś specjalnie nie obchodził tego święta, może nawet niespecjalnie go to interesowało? Albo po prostu nie miał z kim. I tej ostatniej wersji Francis się trzymał. Wywrócił tylko oczami słysząc kolejną odmowę picia.
Cóż będzie musiał rozluźnić się w jakiś inny sposób, a dokuczanie Ludwigowi, może nie na miejscu, ale było teraz jedyną dobrą opcją.
- Mam zamiar przekonać Cię, że ten dzień ma jednak w sobie coś magicznego i że miłość ma wiele zalet. - uśmiechnął się czarująco. Zaraz jednak widząc jego złowrogie i zmęczone spojrzenie dodał pośpiesznie - Oczywiście jak skończymy.
Ludwig chcąc nie chcąc będzie musiał zrozumieć, że spędzanie takiego dnia z personifikacją nacji zwanej krajem miłości nie będzie należało do najłatwiejszych, zwłaszcza jeśli reagował tak sucho.
Usiadł na kanapie w gabinecie i po chwili rozłożył się na niej całkowicie, Niemiec miał przecież swoje biurko, więc kanapa od teraz należała do niego.
- Tak więc co dokładniej mam zrobić, cher? - zerknął na niego.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Pią Lut 15, 2013 8:12 pm

Siadł przy biurku z grobową miną. Spojrzał na blat i wygaszony ekran laptopa.
Papiery leżały w nieładzie, było ich mnóstwo jakby się wcale za nie nie zabrał. To było dla niego takie poniżające.
Wcale nie był ignorantem po prostu bardzo nie rozumiał jak można obchodzić takie durne święto. Nikt nie zakochiwał się przecież przez jedną noc. To był jakiś nonsens. Tym bardziej, że on tak naprawdę jeszcze nie spotkał osoby, którą by pokochał i nawet nie wiedział jak to jest. Czasem było mu trochę przykro z tego powodu ale mając tyle pracy zapomniał nawet o tym.
Czy naprawdę był jak robot?
Mina mu zdecydowanie zrzedła, ale obowiązki obowiązkami.
Że też akurat jego tak pokarało i musiał akurat z nim spędzić ten wieczór, chyba sam czułby się o wiele spokojniejszy. Ale skoro już tu był to niech się na coś przyda wreszcie! A on przepuści uchem tę jego gadkę o święcie miłości.
-Eh, no dobrze wtedy posłucham...-wymamrotał pod nosem:
-...o ile nie zasnę...-dodał ciszej.
Wziął kilkanaście kartek do reki przejrzał je i ocenił czy Francuz się może nimi zająć. Gdy już skończył przeglądać wyciągnął rękę do niego by mu je podać szkoda tyko, że on wyglądał jakby wcale nie miał zamiaru tego uczynić. Zmierzył go oschłym spojrzeniem i powiedział:
-Te dokumenty to akty własności prawnej potrzebuje abyś mi je zaznaczał według wzoru, który jest na górze pliku.
Czekał chwilę aż wreszcie się za to zabierze a sam weźmie i przejrzy kilka innych leżących odłogiem na blacie biurka.
Powrót do góry Go down
Francja
Mendolacja
avatar

Liczba postów : 158
Join date : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Pią Lut 15, 2013 9:20 pm

Odebrał od niego papiery i wrócił do leżącej pozycji, tak było o wiele wygodniej i kręgosłup się nie nadwyrężał. W ogóle nie zwracał uwagi na niezadowoloną minę Niemca, po prostu pracował w takiej pozycji w jakiej było mu wygodnie. Zaczął przeglądać pliki.
- Nie bój się, obudzę Cię. - rzucił zza przeglądanych papierów. Właściwie wszystkie wypisane były nad wyraz dobrze i mało było rzeczy do poprawki, a jak były to zazwyczaj jakieś drobne literówki. Segregował je na dwie kupki, sprawdzone i te błędnie wykonane, które należało wydrukować jeszcze raz. Po chwili ciszę między nimi przerwał odgłos telefonu. Znajoma francuska piosenka, którą ustawił na dzwonek specjalnie dla jednej osoby nieco go zaskoczyła. I wtem przypomniał sobie, że jednak nie aż tak do końca zapomniał o tym dniu. Na wyświetlaczu wprost pod rytm melodii drgał napis Emma. Od kilku dni zastanawiał się z kim spędzi tak magiczny dzień jak ten, a z Emmą nie miał kontaktów od dość dawna. Jedna był chyba zbyt zajęty zamartwianiem się o młodszego partnera unijnego i o planie na wieczór zapomniał. Zdenerwowana dziewczyna pewnie dzwoniła spytać się co wstrzymało go na aż tak długo. Zerknął nieco bledszy na mężczyznę siedzącego za biurkiem. To była prawdopodobnie jego ostatnia szansa u tej dziewczyny. Po ich wcześniejszej randce, kiedy to zapomniał zadzwonić i znów napotkał ją na tej dyskotece sytuacja, w dodatku z inną sytuacja była nieciekawa. Tak że teraz miał niemałe obawy co zrobić.
- Merde... Masz. - rzucił Ludwigowi telefon. - Powiedz, że jesteś moim szefem, skonfiskowałeś mi telefon i że muszę niestety pracować do późna i się u niej nie pojawię. Albo wymyśl cokolwiek sensownego co mogłoby mnie usprawiedliwić. - spojrzał błagalnie.

_________________
Je fais l'amour et la révolution
Je fais le tour de la question
J'avance, avance à reculons
Et je tourne en rond, je tourne en rond.

Tu vois, j'suis pas un homme,
Je suis le roi de l'illusion
Au fond, qu'on me pardonne
Je suis le roi, le roi des cons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   Pią Lut 15, 2013 9:42 pm

-Gut -poczuł się zapewniony i mógł chyba wreszcie spokojnie zająć się pracą.
Znowu stracił rachubę i zorientował się, że kolejna godzina minęła im na przekomarzania się na temat walentynek. Jednak gorzej być mogło..
Jego pracoholizm nie pozwoli mu teraz odejść od tego biurka. Więc będzie silny i sobie poradzi. Trochę determinacji i koncentracji i wszystko będzie dobrze. Pocieszał się w duchu choć optymistą na pewno nie był.
Kolejne kilka minut przerzucania nowych petycji, znowu się zakopał w karteluszkach i bardzo dokładnie zaczął wpisywać nadane mu informacje aż wtem zadzwonił telefon. Zerwał się nagle jednak szybko zorientował się, że to jednak nie do niego.
Kto do cholery po pierwszej w nocy mógł teraz dzwonić do Francuza?
Naprawdę bardzo dziwne tam mieli zwyczaje. Jakieś głupie święta i dzwonienie po nocach. Zmarszczył brwi.
Zdziwił się dopiero gdy Francis poprosił go o tę dziwną przysługę. No ale skoro on się poświęcił przyjeżdżając tutaj i dziwnym trafem zapomniał o owej kobiecie z, która się umówił mógł w sumie pomóc.
-Niech będzie...-rzekł z lekkim zdenerwowaniem i wziął telefon do ręki, patrzył przez kilka sekund w ekran i odchrząknął. Zdecydowanie nie koniecznie płynnie umiał mówić po francusku.
Gdy w końcu odebrał po drugiej stronie odezwał się niezwykle łagodny i piękny kobiecy głos. Aż go coś ścisnęło w gardle. Odezwał się w końcu i usilnie starał się powiedzieć to co miał na myśli składnie i komunikatywnie. Oczywiście popełnił kilka błędów, których sam oczywiście nie wyłapał a Francuz szybko by zrozumiał o co chodzi.
Gdy wreszcie skończył odłożył telefon i znowu zdał sobie sprawę, że dopadło go swoiste otępienie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przedmieście Berlina - Deutsch Haus   

Powrót do góry Go down
 

Przedmieście Berlina - Deutsch Haus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Przedmieścia
» Nowobogackie przedmieścia
» Kościół św. Patryka na przedmieściach miasta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dark Hetalia ::  :: MUZEUM NASZYCH MYŚLI-