Jeśli się nie boisz... Zapraszam w środek zimnego ognia.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Eire, czyli nasza zielona, brytyjska wysepka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Irlandia
Kandydat
Kandydat


Liczba postów : 8
Join date : 14/06/2013
Age : 101
Stolica : Dublin

PisanieTemat: Eire, czyli nasza zielona, brytyjska wysepka   Nie Cze 16, 2013 9:52 pm

(Uwaga: avatar w przygotowaniu. Będę original i narysuję coś moją niewprawną ręką)

Kraj:


Eire (Irlandia)

Dewiza państwa:


Nie udało mi się znaleźć.

Imię i nazwisko:


Ryan Kirkland (Patrick Jones)

Czy ukończył osiemnaście lat:


No, tak prawie... Ale kto by się tym przejmował? Pić można.

Charakter:


Kocha... lubi... szanuje... nie chce... Ach, czy ta koniczyna musi mieć akurat cztery listki? Dlaczego ta znana jako pechowa liczba "cztery", będąca tak perfidną wróżba, musiała zostać uznana za szczęśliwą?
Ale... gdyby oderwać jeden płatek...

Ten, który właśnie zatoczył koło nisko nad powierzchnią ziemi, to pierwsza część wyliczanki.
Kocha.
Zostały jeszcze trzy. Trzy piękne, zielone listki wydające się uśmiechać do oczu pochylonego nad nimi kilkuletniego dziecka. Malec ostrożnie przerwał cienką łodyżkę roślinki i w podskokach popędził do domu. Stanął na palcach, by nacisnąć klamkę.
Zamknięte. Jak zwykle, zamknięte.
Znów przyjdzie mu spędzić noc w cuchnącej oborze, gdzie jedynymi jego towarzyszami mogły zostać utuczone, przeznaczone na ubój podstarzałe krowy...
Charakter:


Ryan Kirkland (lub Patrick Jones, jak wolicie) sprawia wrażenie otwartego, beztroskiego wychowanka Anglii. Jako małe dziecko, nim został „przygarnięty” przez rosnącego w siłę Arthura, żył nadzieją stania się imperium i do tego też dążył z całych sił. Odrzucony, nieakceptowany i dręczony przez brata, po pewnym czasie znienawidził go i uznał za swojego największego wroga. Od dziewięćdziesięciu siedmiu lat niepodległy, zaprzyjaźnił się z Alfredem w takim stopniu, że zaczął przedstawiać się jego nazwiskiem. Najbardziej drażni go fakt, że Zjednoczone Królestwo wciąż jest w posiadaniu sześciu cennych dla niego pamiątek z czasów dzieciństwa, do których żywi tak silny sentyment, że odnosi wrażenie, jakby część niego samego pozostała w niewoli angielskiej. Wprost fanatyczny katolik. Nie rozstaje się z karabinem, ale nieprowokowany, bardzo rzadko go używa. Na skutek całodobowego izolowania go od świata, Ryan cierpi na klaustrofobię i zdecydowanie woli przebywać na łonie natury, nawet jeśli w danej chwili zajmuje się programowaniem. W przeciwieństwie do Arthura, raczej spóźnialski i leniwy, jednak nad wiek dojrzały. Zwykle bezkonfliktowy, radosny, żywiołowy nastolatek, który lubi sobie „trochę” popić, "popiracić" na drogach i w Internecie czy zwyczajnie zignorować wszelkie przepisy prawne i kulturowe. Zazwyczaj. Ale od każdej reguły są odstępstwa, prawda?

Charakter (Dark):


Soczysta, wszechogarniająca zieleń. Radość wypełniająca dusze i umysły niczego nieświadomych podróżników. Wokół dziesiątki lśniących staroświeckimi lampami barów, szynków i pubów, w których nigdy nie ma prawa zabraknąć trunków. To takie przyjemne, swojskie miejsce, myślisz, przypatrując się skromnym, typowo wiejskim pastwiskom. Z jednej strony otacza Cię bezchmurne, rozgwieżdżone niebo, z drugiej poprzetykana kwieciem, pachnąca świeżością trawa. Wszystkimi zmysłami chłoniesz ożywającą o zmroku przyrodę, gdy do Twoich uszu dociera przytłumiona odległością muzyka przesycona słodkim smakiem folkloru. Mimowolnie się uśmiechasz, jeszcze zanim dojrzysz źródło dźwięków, jakim jest rozpadająca się, drewniana chatka. Wytężasz wzrok, by przypatrzyć się płonącym jasnym blaskiem oknom mieszkanka. Światło wygina się w pełnym spontanicznej improwizacji tańcu, podskakując za każdym razem, gdy dołącza do niego cień w charakterze partnera. Zapewne miejscowi znów korzystają z każdej możliwej okazji do świętowania. Może do nich dołączysz? Spróbować nie zaszkodzi...
Postanowiwszy chociaż rozeznać się w sytuacji, z ociąganiem odrywasz stopę od wilgotnego podłoża. Lokalni mieszkańcy chyba nigdy nie mają nic przeciwko umiejącym się dobrze bawić obcokrajowcom, prawda? No, może jest parę wyjątków, ale Ty nie masz się czego obawiać... czyż nie?
Nagle muzyka cichnie, a jej miejsce wypełnia rozpaczliwy, przeszywający uszy krzyk. Brzmi jak głos osoby zdesperowanej, cierpiącej, zszokowanej jakimś niespodziewanym wypadkiem. Zmrużywszy oczy, dostrzegasz wytaczające się z budynku potężne, muskularne ciało. Zaskoczony, próbujesz rozeznać się w tym wszystkim, jednak obserwacja z takiej odległości nic Ci nie daje. Musisz do niego podejść.
Ostrożnie stawiasz kilka kroków, uważnie nasłuchując, czy nie zbliża się jakieś niebezpieczeństwo. Z daleka udaje Ci się rozpoznać potężną męską sylwetkę. Pijany? Dlaczego więc nikt mu nie pomaga?
Stoisz już tak blisko, że jesteś w stanie dosłyszeć świst płytkiego oddechu i dostrzec lśniącą, szybko krzepnącą ciecz, obejmującą jego oczy cienką pajęczą siecią. Wstrząśnięty, potrafisz jedynie biernie obserwować ściekającą po jego policzku krew, nawet nie myśląc o udzieleniu mu pomocy. Jakaś bójka?
Odwracasz się na dźwięk cichego skrzypienia znajdujących się za Tobą drzwi, wypuszczających na zewnątrz delikatne, ciepłe światło lamp elektrycznych. Twoim oczom ukazuje się stosunkowo niska, ale sprawiająca wrażenie silnej postać odziana w schludny, czarny garnitur. Butonierkę zdobi trójlistna, zielona świeżością koniczynka, zaś na szyi wisi mały, drewniany, otoczony okręgiem krzyżyk. W dłoni spoczywa lśniący, najwyraźniej dopiero wyczyszczony nóż rzeźnicki. Dostrzegłszy wymalowane na Twej twarzy przerażenie, mężczyzna ze zmieszanym uśmiechem podaje Ci dłoń, energicznie ściskając Twoją. Omal nie krzywisz się z bólu. Tak jak sądziłeś – jest całkiem muskularny.
- Nazywam się Patrick Jones – oznajmia, puszczając Twoją rękę. Do zdrętwiałych palców powoli wraca krążenie.
Dziwnie wymawia angielskie słowa, jak gdyby z celtycką naleciałością. Masz nieuzasadnione wrażenie, że skądś go znasz. Mierzysz wzrokiem ciemnoblond czuprynę, łagodnie zaokrąglone brwi, iskrzące żywą zielenią oczy, prosty nos i rozciągnięte w szerokim uśmiechu usta, zza których wyzierają równe, białe zęby. Coś zaczyna Ci świtać, prawda? Zmyliło Cię tylko to nazwisko...
Przecież to Kirkland.
- Wyglądasz na przestraszonego – mówi cicho, przyglądając Ci się z troską. - Nic Ci nie grozi. A on... on... - kuca obok zemdlonego od upływu krwi mężczyzny, powoli unosząc nóż. - On musi zginąć. To Anglik, rozumiesz? Nie powinien był tutaj przychodzić. A ja... ja muszę dbać o moich obywateli.
Zaciskasz powieki, gdy tylko narzędzie wykonuje gwałtowny skok w dół, co nie chroni Cię jednak przed obrzydliwym chlupotem, świadczącym o przebiciu się przez warstwy krwi i mięsa ofiary. Do Twoich uszu dociera ledwie dosłyszalny charkot, przypominający dobrze znany Ci odgłos wymiotowania. Po chwili milknie i ten dźwięk.
Po kilku minutach druzgocącej ciszy postanawiasz spojrzeć na twarz oprawcy, nawet jeśli miałaby to być ostatnia rzecz w Twoim życiu. Nie czujesz się na siłach, by oglądać obraz masakry – Twoja wyobraźnia robi to za Ciebie, dając o sobie znać stanowczo zbyt dobitnie. W głowie kłębią Ci się setki pytań.
Irlandio, dlaczego?
- Miał zielone oczy... - szepcze Celt, jakby czytając w Twoich myślach. Na jego twarzy pojawia się nie do końca przytomny uśmiech. - To taki piękny kolor. Żaden Anglik nie powinien mieć takich oczu.
Dopiero teraz zaczynasz rozumieć, skąd te krwawe plamy w okolicach narządów wzrokowych ofiary.
Mężczyzna wyjmuje telefon i wybiera krótki, trzycyfrowy numer, równocześnie posyłając Ci iskrzące dziką radością spojrzenie. Już wiesz, że to właśnie Ty wylądujesz za kratkami, oskarżony o morderstwo Bogu ducha winnego cudzoziemca.
Czy poważysz się na próbę ucieczki?

Nasz słodki przyjaciel nieco się uspokaja i poważnieje. Na jego twarzy pojawia się subtelny, łagodny uśmiech, a w głowie zaczynają obijać się dziwne myśli. Zabijanie? Och, proszę. Mordować można tylko tych ciemiężców, żeby nie zagrażali reszcie świata... Ale jeśli ma się czas i energię, przecież warto się trochę rozerwać zabawą ze starannie zaplanowanym celem, czyż nie? Zwłaszcza, jeśli ów cel pochodzi z Londynu bądź jest obrzydliwym protestantem. W tym stanie Ryan kontroluje siebie bardziej, niż kiedykolwiek: nie wypija ani kropli jakiegokolwiek trunku, starannie analizuje słabe i mocne strony planowanych przedsięwzięć, nie robi niczego naprędce i pochopnie.
Nie lubi przesadnego rozlewu krwi. Po co brudzić sobie ręce takim świństwem, w dodatku należącym do obrzydliwych marginesów społecznych? Lepiej zadać ofierze pamiętany do końca życia cios, zbudować tamę między możliwością prowadzenia normalnego życia a pobytem w psychiatryku czy chociażby wysłowieniem się.
Niepoczytalna. Obłąkana. Nie można zaufać chorym wymysłom jej wybujałej wyobraźni. Taką metamorfozę powinna przejść ofiara, jeśli chce pozostać żywa. A najprostszą metodą zaszczepienia lęku jest uwarunkowanie reakcji na jakiś powszechnie spotykany bodziec, taki jak mebel, kolor, owoc czy też część garderoby.
Choćby taka fobia przed radiowozami i lekarzami bywa w wielu sytuacjach wprost nieoceniona...
Przypadkowi świadkowie? Doskonałe narzędzie do zrzucenia na nich winy.
Jeśli już trzeba kogoś zlikwidować, Irlandia na pewno wszystko dokładnie obmyśli i opracuje. Już na samym początku należy rozejrzeć się za potencjalnym „winnym” zbrodni. Może to być nieznajomy człowiek, którego Ryan widzi pierwszy raz w życiu, ale na obserwację wzorców jego zachowań wypadałoby poświęcić chociaż kwadrans. Dopiero wtedy można ustalać oficjalną wersję wydarzeń i wreszcie przystąpić do działania. Akcja powinna przebiegać szybko i sprawnie, ale przy tym zazwyczaj nie ma problemu.
Preferowaną przez Irlandię bronią jest karabin automatyczny i pistolet maszynowy. Posiada jednak niemałą wprawę we władaniu nożem czy kuszą. W skrajnie łagodnym wypadku oberwiesz z liścia koniczynką.
Wygląd:

Ryan zrobi wszystko, żeby odróżnić się od reszty rodziny, a właściwie konkretnej osoby. Z tego powodu na poważnie zabrał się za swoje brwi, a nawet posunął się do pofarbowania włosów, co po zejściu farby nadało jego rudoblond kosmykom nieco ciemniejszego odcieniu. W końcu jednak zaprzestał większości praktyk, żeby nie uchodzić za zniewieściałego. Przed jakimikolwiek spotkaniami biznesowymi, politycznymi czy międzynarodowymi starannie zaczesuje włosy i wkłada garnitur, jednak zazwyczaj chodzi w prostych, wygodnych ubraniach. Jest raczej niski.

Wygląd (Dark):

Jego włosy minimalnie ciemnieją, a uwaga obserwatora mimowolnie skupia się na intensywnie zielonych oczach siedemnastolatka. Tak, to właśnie te oczy są jedyną więzią, łączącą go z Arthurem Kirklandem. Długo rozmyślał, co z tym zrobić, gdyż wykluczył użycie soczewek. W końcu zabłysł intelektem i podjął decyzję. Wiesz jaką, prawda? Jeśli nie, zapraszam do ponownego przeczytania wyżej napisanego, oznaczonego kursywą fragmentu...
Jako Dark wydaje się być o kilka dobrych centymetrów wyższy i nieco silniejszy. Zwykle zakłada swój jakże mroczny garnitur i zdejmuje zielony krawat. Psuje dramatyzm.

Uczestnictwo w wojnie:

Od ponad pół wieku bije się z UK o "Północ". A tak poza tym, preferuje neutralność.

Cele:

- odzyskać Ulster;
- najlepiej przy okazji wykończyć Anglię;
- i pomóc Szkocji oraz Walii się uniezależnić;
- stworzyć pokój na świecie.

Rodzina:

Celtowie brytyjscy.
Kilka słów o kraju:
- południowa część wyspy proklamowała niepodległość 24 kwietnia 1916 roku. Data ta znana jest jako powstanie wielkanocne. Od 1937 domagają się zjednoczenia. Pomińmy te różnice wyznaniowe i ataki terrorystyczne...
- do niedawna Irlandia mieściła się w pierwszej dziesiątce „najbardziej wolnych państw UE”. Później spadła do jedenastego miejsca;
- mieszkańcy nie stronią od cudzoziemców, wręcz przeciwnie – choćby na Euro 2012 skandowali „Polska” w naszym ojczystym języku. Inna sprawa, że po meczu, już nieco podpici, skądś wytrzasnęli symbole narodowe Wielkiej Brytanii i niezwłocznie zabrali się za profanowanie ich...
- państwo członkowskie Unii, a jednak nie należy do NATO i znajduje się poza strefą Schengen. Nie polecam długich rozmów telefonicznych;
- odradzam również manifestowanie niewyznawania katolicyzmu na terenie tego kraju. Niewątpliwie miejscowi są dość... ortodoksyjni;
- dwa lata temu premier Enda Kenny spotkał się z Barackiem Obamą, zaś nieco wcześniej z Donaldem Tuskiem. Irlandia ma bardzo dobre relacje z Polską i ze Stanami Zjednoczonymi.


Ostatnio zmieniony przez Irlandia dnia Pon Cze 17, 2013 6:48 pm, w całości zmieniany 3 razy (Reason for editing : Literówki, nie było widać tekstów, bo coś się z ustawieniami skopało...)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Litwa
Dowódca sekcji
Dowódca sekcji
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 12/11/2012
Stolica : Vilnius

PisanieTemat: Re: Eire, czyli nasza zielona, brytyjska wysepka   Pon Cze 17, 2013 12:57 am

Przepraszam, że panu przeszkadzam, ale to jedna z najpiękniejszych kart jakie w życiu widziałem. Starannie dobrane słowa, delikatność zdań. Zupełne jakby litery tkane były z marzeń i westchnień, a układane były przez piekielne motyle. Dziękuję, że mogłem przeczytać coś tak wspaniałego.

_________________
Kai triukšmas virsta tyla
Geriu rasą iš tavo delnų
Kai sniegą skandina tamsa
Nedrąsiai pakylu ir išeinu


Negrįšiu. Kaip žmonės negrįžta
Kaip triukšmas rūke vandeniu virsta
Išeisiu. Kaip žmonės išeina
Kaip garsas palieka pamirštą dainą


Kartais, kai noriu sudegt
Man neleidžia tavo dangus
Kartais, kai noriu kalbėt
Žodžius nuplauna lietus


Kiedy hałas staje się ciszą
Pije rosę z Twoich dłoni
Gdy śnieg topi ciemność
Nieśmiało podnoszę się i wychodzę

Nie wrócę, jak ludzie nie wracają
Jak hałas we mgle wodą się staje

Wyjdę, jak ludzie wychodzą
Jak dźwięk pozostawia zapomnianą piosenkę

Czasami, gdy chcę spłonąć
Nie pozwala mi Twoje niebo
Czasem, gdy chcę rozmawiać
Słowa zmywa deszcz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://hetalia-bad-trio.blogspot.com
Irlandia
Kandydat
Kandydat


Liczba postów : 8
Join date : 14/06/2013
Age : 101
Stolica : Dublin

PisanieTemat: Re: Eire, czyli nasza zielona, brytyjska wysepka   Pon Cze 17, 2013 6:32 pm

Serio? :)Trzy czwarte naskrobane na polskim, reszta poprzerabiana w domciu plus wszędzie świecą mi literówki. Dzięki za pozytywny komentarz ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BÓG
Wszechmocny Pan nieba
avatar

Liczba postów : 189
Join date : 07/07/2012

PisanieTemat: Re: Eire, czyli nasza zielona, brytyjska wysepka   Wto Cze 18, 2013 10:41 pm

AKCEPT.

Twój KOD to: F06
Ze względu na zmiany, które mają nastąpić, niedługo na forum, misja zostanie Ci przydzielona nieco później. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://darkhetalia.6forum.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Eire, czyli nasza zielona, brytyjska wysepka   

Powrót do góry Go down
 

Eire, czyli nasza zielona, brytyjska wysepka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» London Eye
» Nie wiem jak to nazwać, bo nie mój pomysł. Czyli tańsze zaklęcia.
» Zielony potwór zazdrości czyli co się dzieje kiedy rozmawiasz z Blackiem
» Dzikie seksy w krzakach i zakopywanie trupów w piachu, czyli wypad nad morze.
» "Ruda" czyli Liluś

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dark Hetalia ::  :: Zapisy-